`

Aktualności

Rekolekcje wielkopostne

(2019-03-10 17:20:56)

Rekolekcje wielkopostne 

 

„Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu!” 

1 Kor 1,26

 

   

 6 marca w Środę Popielcową rozpoczęliśmy rekolekcje wielkopostne, które wprowadzają nas w okres Wielkiego Postu. Jest to czas refleksji nad sobą, swoim powołaniem i swoim miejscem przy Chrystusie w kontekście nadchodzącej Paschy. To właśnie z Paschy Kościół czerpie moc do dawania świadectwa i pełnienia swojej ewangelizacyjnej misji. Tegoroczne ćwiczenia duchowe poprowadził, znany nam już, ojciec Sebastian Wiśniewski OMI z Klasztoru Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Kodniu. Obecnie od 2018 r. przełożony zakonny, dyrektor Domu Pielgrzyma, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze i rekolekcjonista.


            Mojżesz (Powołanie Mojżesza Wj 3+)

     Wzorem naszej ufności do Boga winien być Mojżesz, który zaufał Panu mimo wątpliwości. Bóg na pytanie Mojżesza „kimże jestem, bym miał iść do faraona” (por. Wj 3,11),odpowiada „Ja będę z Tobą”. Jest to dla nas wielkie światło i wielka nadzieja. Chrystus jest u naszego boku, On zna naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Jak bardzo mu ufam? Na jakim etapie swojego powołania jestem? Jak realizuję swoje powołanie? 

       Bóg jest obecny w Twoim życiu, daj mu się poprowadzić.

 

            Józef Egipski (Historia Józefa: Rdz 37+)

     Kolejną osobą, szczególnie przez Boga wybraną był Józef syn Jakuba, Izraela. Historia Józefa jest o tyle ważna dla nas, że ukazuje relacje między braćmi. Kiedy Józef, jako syn umiłowany, otrzymuje od ojca świąteczną szatę – znak szczególnego wybrania, łaski i przyjaźni z Bogiem – bracia nie mogą zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim rozmawiać. Ta historia może odzwierciedlać relacje również w naszej wspólnocie. Jak reagujesz kiedy ktoś staje się dla Ciebie „lustrem”, kiedy pokazuje Twoje wady i Twój grzech? Czy nie jest tak, że oburzasz się jak bracia Józefa i zaczynasz zrzucać winę na oskarżyciela? A może jesteś na tyle perfekcyjny, że upomnienie braterskie powoduje załamanie? Ważne jest, aby ukazany grzech odrzucić od siebie, aby chcieć się nawrócić. Żeby tego dokonać potrzeba skruszenia wewnętrznego, złamania mojego „ja”. Istotne jest, abyś pamiętał, że Bóg nigdy nie przestaje widzieć w Tobie swojego dziecka. Pokusy na jakie zostaje wystawiony Józef w Egipcie (Rdz 39,7+), pokazują nam, jak mimo trudności i przeciwności, możemy dochować wierność Bogu, jak zachować swoje powołanie przed Bogiem. Bo przecież Bóg daje obietnice „Ja jestem przy Tobie” nie tylko Mojżeszowi i Józefowi, ale także Tobie. 

       Kluczowe jest, aby nie mierzyć swojej świętości drugim człowiekiem, ale patrzeć na Boga. W Bogu przeglądaj się jak w lustrze!

 

            Synowie Helego (1 Sm 2,12+)

     Niestety może się również zdarzyć tak, że ktoś utraci swoje powołanie dane przez Boga. Dzieje się tak nie dlatego, że Bóg się pomylił, ale dlatego, że powołany nie współpracuje z łaską Boga lub ewidentnie ją odrzuca. Jahwe daje wszystkie narzędzia potrzebne do rozwijania i kształtowania powołania, ale od Ciebie zależy, czy zechcesz pracować nad sobą. Przykładem tego jest właśnie historia synów Helego. Heli miał w sobie Ducha Bożego, jednak nie potrafił upomnieć swoich synów, którzy zaczęli bezcześcić ofiary składane Panu. W konsekwencji lud, który składał ofiary przestał szanować to co święte. Synowie Helego nie zważali na Pana, nie zważali na to co święte. Kapłan to ten, który jest zdolny do składania ofiary, ale nie tylko tej, którą przynosi mu lud. Kapłan winien być zdolny do składania ofiary z samego siebie, winien stać się żertwą, na wzór Chrystusa. Czy Ty dzisiaj, w miejscu w którym się znajdujesz i czasie, który jest Ci dany żyjesz duchem ofiary? Czy żyjesz umartwieniem, zarówno nadzwyczajnym (wyrzeczeniami wielkopostnymi), jak również umartwieniem zwyczajnym (przyjmowaniem codziennych trudności życiowych)? Kto przestaje żyć duchem ofiary zrzuca z siebie znak przynależności do Chrystusa.

       Należy pamiętać, że to co święte winno pozostać święte! 

 

            Historia Filipa i urzędnika królewskiego (Dz 8,25-39)

     Mimo, że czasami możemy zagubić swoje powołanie, to jednak możemy to powołanie również odnowić. Nadzieja płynie z Jerozolimy – centrum życia religijnego każdego chrześcijanina. Aby Twoje powołanie było ożywione Duchem Bożym trzeba swój wzrok kierować na Jerozolimę, na Krzyż Chrystusa, który jest jedyną nadzieją. Aby Twoje powołanie zostało ożywione daj się prowadzić Duchowi Bożemu, nie kwestionuj jego decyzji, ale zaufaj. Komu bardziej ufasz? Czy wierzysz Bogu czy ufność pokładasz tylko w swoich odczuciach, w swojej intuicji? Urzędnik królewski nie ma swojego imienia, to znak dla nas, że tym urzędnikiem, potrzebującym szczególnej interwencji Boga – chrztu, który jest zanurzeniem i obmyciem do nowego życia – jesteś również Ty. Ale do tego potrzeba zaufania. Poprzez chrzest zostajesz włączony w Chrystusa, rodzisz się na nowo. Trzeba, abyś w przyszłej posłudze kapłańskiej, już jako ojciec, był tym, który rodzi dla Chrystusa. 

       Nie bój się prosić Boga, aby wziął Cię za rękę i poprowadził do nowego życia. 

 

          Warunki pójścia za Jezusem (Łk 9,22-25)

     Nie da się kroczyć za Jezusem bez zaparcia się siebie. Nie da się iść za nim bez Jego krzyża. Nie możliwe jest również znoszenie krzyża bez Jezusa. „Modna” dzisiaj stała się „Ewangelia sukcesu”, która mówi, że Jezus nie chce cierpienia, nie chce, abyś ze względu na Niego zmagał się z trudnościami i przeciwnościami. Jezus jednak mówi wyraźnie „kto chce iść za Mną, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. To jest prawdziwa droga pójścia za Jezusem, droga przez ofiarę, ofiarę z samego siebie. Mieć ducha Jezusa Chrystusa to znaczy nie tylko czynić dobro, ale mieć moc przyjęcia tego, co jest złe, co rozprasza. Istnieje zagrożenie, że krzyż nam spowszednieje, że przestanie mieć dla nas znaczenie, dlatego winniśmy nieustannie powracać do Tajemnicy Krzyża Chrystusa. 

       Krzyż stał się zwycięstwem nad grzechem.

 

          Jefte (Sdz 11+)

     Powołanie powinno być również dobrze rozpoznane, nie pochopne lub nieodpowiedzialne. Historia Jeftego, który od młodości dźwiga brzemię dziecka niechcianego, który został wypędzony przez swoich braci i pozbawiony dziedzictwa, uczy nas, że wiele nieprzepracowanych kompleksów czy zranień z przeszłości, może mieć negatywne skutki w rozeznaniu woli Bożej. To co pozostawione bez odpowiedniej uwagi, na pewno wróci i przyniesie destrukcyjne skutki. W naszym życiu mogą pojawiać się różne znaki, jednak ważne jest, abyśmy nigdy nie rozeznawali powołania tylko w oparciu o te znaki. Jefte opiera się wyłącznie na znakach, nie prosi o radę Boga. Źle rozeznane, lub w ogóle nie rozeznane powołanie może prowadzić do złożenia nierozważnego ślubu, który wiąże nas na całe życie. Istotne jest, aby nie składać przysięgi w swojej pysze, ignorancji czy głupocie. Uczciwe rozeznanie powołania powinno być rozpoznane w duchu Boga i Ewangelii; winno opierać się na zasadzie szczęścia w kontekście wieczności, a nie tylko na zasadzie chwilowej przyjemności. 

        Nie bój się prosić Boga o mądrość dla siebie, aby Twoja pobożność była dla Ciebie oświeceniem Ducha Bożego!

 

           Maryja

     Bardzo ważne miejsce w procesie formowania powołania i kapłaństwa zajmuje Maryja. To z nią należy złączyć duchowe synostwo. Formowanie powołania, a z czasem formowanie kapłańskie winno łączyć się w jedynej „formie” – formie Jezusa Chrystusa – do której prowadzi właśnie Matka Boga i nasza Matka. To właśnie z Nim i w Nim należy złączyć własne życie, łącznie ze swoimi trudnościami i niepowodzeniami. Maryja jako pokorna służebnica, cała okryta jest płaszczem Chwały Boga. Biada tym którzy swojego życia kleryckiego i kapłańskiego nie złączą z Maryją, to Ona jako Matka wszystkich kapłanów zdolna jest obronić Twoje życie. Tak jak Judyta broni naród Izraela przed wojskami Holofernesa (zob. Jdt 10+), tak Maryja zdolna jest obronić życie kapłańskie od złego ducha. Czy żyjesz według zasady Maryi? Czy swoje życie – kapłańskie i kleryckie – powierzasz w jej ręce? Czy jesteś gotów razem z Maryją prowadzić lud sobie powierzony do Chrystusa? 

       Tęsknij za tym by realizować zasadę Maryi w swoim życiu. Niech Maryja będzie Twoją Matką!

 

          Wspólnota

     Trzeba nam zdać sobie sprawę z tego, że każdy z nas jest chciany i kochany przez Boga. Chrystus ukochał nas jako swoich synów, ale ukochał nas również we wspólnocie ludzi wierzących. Jesteśmy potrzebni sobie nawzajem jako oparcie i wsparcie w trudnościach. Bóg stworzył z nas wspólnotę, czyli Kościół. Ważne jest, aby pamiętać, że w drodze do Boga potrzeba nam wrażliwości serca i otwartości na bliźniego. 

Święty Paweł pokazuje nam trzy obrazy życia we wspólnocie. 

Obraz świątyni. Świątynia jest miejscem gdzie mieszka Bóg. W świątyni Jerozolimskiej były dwie zasłony: pierwsza oddzielająca miejsce święte od miejsca najświętszego (Świętego Świętych), która samoczynnie rozdarła się, gdy Chrystus umarł na krzyżu i druga, oddzielająca miejsce święte od reszty świata. Należy pamiętać, że rozdarta zasłona to znak pojednania nas z Ojcem, przez śmierć Jezus daje nam przystęp do miejsca najświętszego. Nie należy zapominać o drugiej zasłonie, która powinna zostać zasłonięta, to znaczy, że w swoim życiu nie należy dawać przystępu wszystkiemu co nas otacza. Świat bowiem w Piśmie Świętym utożsamiany jest ze złym. Świątynia przestaje być miejscem świętym, gdy przestaje w niej mieszkać Święty. 

Obraz ciała Chrystusa.Tak jak w organizmie każda cząstka ciała jest potrzebna, tak we wspólnocie jesteśmy wszyscy sobie potrzebni. Od Twojej duchowej mobilizacji może zależeć życie Twojego współbrata. Często samych siebie poniżamy, często rywalizujemy między sobą, a potrzeba stanąć ze swoim bratem ramie w ramie i żyć razem, wspierać się i pomagać; cieszyć się z sukcesów brata i smucić się z jego niepowodzeń, nie odwrotnie. Co ważne, to właśnie Ty ponosisz odpowiedzialność za drugiego, tak jak on ponosi odpowiedzialność za Ciebie. 

Obraz budowania domu.Na jakim etapie budowania domu – wspólnoty jestem? Czy skupiam się na drobiazgach, detalach i kładę każdą cegiełkę oddzielnie, czy może jestem typem wojującym i stawiam mury między braćmi, a może w końcu jestem tym, który razem ze wspólnotą buduje wspólny dom, dom w którym mieszka Chrystus.

       Jesteś żywą świątynią Boga! W Tobie mieszka Bóg.

 

     Bogu niech będą dzięki za ten szczególny czas modlitwy, przypatrywania się swojemu powołaniu i pogłębiania relacji z Bogiem. Niech trwanie w czterdziestodniowej pokucie umocni nas w nadziei, jaka wypływa ze zbliżającego się Triduum Paschalnego – Męki, Śmierci i chwalebnego Zmartwychwstania Chrystusa. 

 

     Ojcu Sebastianowi dziękujemy za poświęcony nam czas, za każdą konferencję, 
która kierowała nas do Chrystusa, za wszelką wyrozumiałość oraz świadectwo swojego życia. Niech to „przypatrywanie się naszemu powołaniu” przyniesie dobre owoce. Niech Pan Bóg błogosławi Ojca na każdy dzień posługi, niech umacnia i obdarza łaskami! Bóg zapłać!